04.01.2013

Nowy rok, nowa energia, czysta karta!

No i mamy nowy rok! Trzynastka to moja szczęśliwa liczba, więc mam nadzieję, że ten rok będzie dla mnie pomyślny. Zaczął się wprawdzie trochę chorobowo, ale już czuję się lepiej i z dnia na dzień mam więcej sił. Miałam tak miłego Sylwestra, że jak tylko o nim pomyślę, to od razu się uśmiecham:) Spędziłam przemiły wieczór z rodziną w moich rodzinnych stronach i nie był to żaden bal, ale swojska impreza z karaoke, degustacją domowego wina i fajerwerkami. Tak się uśmiałam, że aż zdarłam sobie gardło i ledwo mogłam później mówić. O północy wyszliśmy na dwór wystrzelić petardy i był taki wiatr, że gasił każdą zapaloną zapałkę i nie mogliśmy odpalić rakietek. Wszyscy niepalący, więc nikt nie miał zapalniczki. Tato podpalał, a reszta robiła wokół niego murek, żeby osłonić płomień od wiatru. Nic z tego, wypaliliśmy prawie całą paczkę zapałek i udało się wystrzelić tylko jedną rakietkę. Wpadliśmy więc na pomysł, żeby te kilka ostatnich zapałek poświęcić na zapalenie smolaka, który jak wiadomo, wytrzyma dłużej. Potrzeba matką wynalazków;) Udało się! Ale tylko z dwoma, bo smolak też zgasł. Spróbowaliśmy więc podpapalić lont żarem z końcówki smolaka i okazało się, że tak też można:) Ufff... Fajerwerki były przepiękne! Niby mała rzecz, a daje tyle radości:)

Przy okazji chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne:


Życzę Wam powiewu świeżej, twórczej energii do szycia, haftowania, szydełkowania, dekupażowania i kartkowania,
sił na miarę Chimena,
końskiego zdrowia,
miłości i wsparcia,
szczęścia,
wielu radosnych chwil,
spełnienia
i żeby spotkało Was w tym roku coś wyjątkowego:)


Macie jakieś postanowienia noworoczne? Ja mam ich co roku co najmniej kilka i już w grudniu wałkuję sobie wszystko w głowie i układam, jak należy, żeby wiedzieć, czego chcę i co wcielę w życie od stycznia. A w tym roku trochę się przeraziłam, bo jakoś nic nie przychodziło mi do głowy. Dziwnie tak zaczynać nowy etap bez żadnych planów;) Ale na szczęście wytężyłam szare komórki i już wiem:)

1. Wezmę się za uporządkowanie starych spraw, projektów, które błąkają się w mojej głowie od pewnego czasu i nie znajdują ujścia.
2. Uszyję wszystkie zaległe rzeczy.
3. Zacznę w końcu zużywać moje zbiory materiałów, które ciągle rosną i nie mam już gdzie ich składować. Swoją drogą to chyba jakiś nałóg. Wszędzie, gdzie jestem, muszę pooglądać jakieś tkaniny i niestety zawsze znajdę coś, co koniecznie muszę kupić, bo takie piękne, że na pewno się przyda;) Z tym też muszę walczyć:)
4. Mam kilka planów odnośnie "modernizacji" mojego bloga. Już od dawna o nich myślę i chyba najwyższy czas, żeby je zrealizować. Ale to będzie niespodzianka. Dowiecie się w następnych postach:)
5. I ostatnie postanowienie: zacznę się zdrowiej odżywiać, bo zauważyłam, że jem w kółko to samo, bo nie mam czasu na długie stanie przy garnkach. Jem zdrowo, ale ciągle to samo. Ale to się zmieni. Zaczęłam szukać różnych przepisów w książkach i na blogach, wypróbowuję, poznaję inne smaki i muszę przyznać, że mi sie to podoba:) Brzuszkowi też;)

Trzymam więc kciuki za Was i za siebie, żeby udało nam się wytrwać w naszych postanowieniach i zrealizować dokładnie wszystkie!:)