20.08.2012

Akcja Uwolnij Tkaniny

I ja przyłączam się do akcji uwalniania tkanin, zainicjowanej przez Zapomnianą Pracownię. Zakładam, że wydobędę z szafy przynajmniej jedną zapomnianą tkaninę miesięcznie. Oczywiście chciałabym, żeby było ich więcej, ale wiadomo, jak to jest - czasem naprawdę trudno znaleźć na wszystko czas. Pomysł jednak bardzo mi się spodobał i mam nadzieję, że moje ściśnięte w pudełku tkaniny będą nim również zachwycone. Niektóre kupiłam nawet kilka lat temu. Już nawet nie pamiętam, co z nich chciałam uszyć. Początkowo oczywiście wiedziałam, ale wiadomo, plan się z czasem zmieniał, wizja ewoluowała, aż w końcu materiał lądował w pudełku pełnym innych pięknych, niedocenionych tkanin. A ponieważ uwielbiam wszystko przeglądać, segregować i układać tematycznie, z wielką radością wynajdę w najbliższych dniach tkaniny, które zasługują na drugą szansę, a zarazem drugą młodość:)


19.08.2012

Torba z Misią

Właśnie skończyłam szyć torbę- prezent urodzinowy dla mojego brata. Pomyślałam sobie, że zrobię mu naszywkę jego ukochanego psa, Misi. Wydrukowałam więc na papierze jej zdjęcie, zaznaczyłam wszystkie kontury, które mnie interesowały, wycięłam je delikatnie skalpelem do papieru i później wypełniłam farbą do tkanin. Kontury malowałam na czerwonym materiale. Naszyłam go na czarny, podkładając kawałek ociepliny do kurtek, żeby pies nie był całkiem płaski. Później przeszyłam fałdki maszyną, dzięki czemu powstały delikatne dołki, właśnie tam, gdzie chciałam. Patrząc z bliska "skóra" układa się bardzo anatomicznie, co bardzo mi się podoba. I na koniec obszyłam Misię wzdłuż zewnętrznych krawędzi, żeby lepiej się trzymała. A reszta to już zwykłe szycie torby...

Efekt końcowy prezentuję poniżej, oceńcie sami:



















14.08.2012

Owieczki-Przytuleczki

Przedstawiam Wam rodzinkę pięciu owieczek. Pierwsza powstała na zamówienie, cztery kolejne w ramach treningu;) Mają wysokość od 22 do 19 cm (niektóre nie urosły) ;) Jak w każdej rodzinie powinna się tu znaleźć również czarna owca, ale na razie nie mam dla niej futerka, więc musi poczekać na swoje narodziny.

Mój chłopak, widząc ułożone na stoliku w rzędzie gotowe łapki, brzuszki i uszka stwierdził, że wygląda to trochę na warsztat części zamiennych:) Jak się którejś znudzą różowe uszka, to sobie wybierze w kwiatki albo w kratkę. I może tak będzie! Na razie owce nie zgłaszają sprzeciwu. Siedzą sobie wygodnie w koszyku i czekają na nowych właścicieli:)