Nie wyrobiłam się z życzeniami bożonarodzeniowymi, to przynajmniej złożę Wam życzenia na nowy rok:) Życzę Wam, Kochani, żeby w tym roku spotykały Was same dobre i miłe rzeczy, żebyście znajdowali czas na to, co lubicie, żebyście czuli się szczęśliwi i byli kochani. I żeby nie odszedł nikt z osób Wam bliskich. Żebyście zdążyli się nim nacieszyć. Składam Wam życzenia od serca, bez Mikołaja w kominie, czy kiełbasy na drabinie, bo im jestem starsza, tym bardziej widzę to, że życie to nie bajka. Myślę, że był to trudny rok i dużo się wydarzyło, ale chyba poprzez trudne doświadczenia człowiek najwięcej się uczy.
Szczęśliwego całego roku! :)
8.01.2014
5.12.2013
Odkrycie, którego wolałabym wcale nie odkrywać...
Co tu dużo mówić, zima idzie, zwierzęta zmieniają futra na zimowe, samochody zmieniają opony na zimowe a ludzie? Ludzie zmieniają warstwę tłuszczu na zimową. Niestety, taka zimowa natura i nic tu człowieku nie poradzisz. Pomyślałam jednak, że ja zmienię moją zimową naturę i właśnie będę się ruszać na świeżym powietrzu i spalać kalorie. Pomyślałam, że rzucę wyzwanie naturze i stanę do walki. I co? Wyszłam na kijki, przeszłam cztery kilometry, po czym się rozchorowałam i wylądowałam na L4. Taki ze mnie cherlak. Tak oto zawojowałam, że trzeba było leżeć przez kilka dni w łóżku. Już jestem zdrowa, ale z wiernym katarem, który za żadne skarby nie chce mnie opuścić. Wyszukuję w sieci i w pamięci sposobów na podniesienie odporności, jem rzeczy, które wyglądają tak, że sama siebie muszę przekonywać, że są smaczne i liczę na to, że w końcu przestanę się przeziębiać. Jeśli macie sprawdzone sposoby na wzmocnienie, to chętnie przyjmę Wasze rady.
27.11.2013
Takie to właśnie umiem robić niespodzianki
Dzień dobry:)
wygląda jakby mnie tu wcale nie było, ale ja jestem, myślami. W myślach to tak szyję, że nici fruwają i iskry lecą spod maszyny. A w rzeczywistości zajmuję się wszystkim innym. Trochę skurodomowiałam, więcej gotuję, zmywam, piorę, prasuję i sprzątam. Chyba godzę się powoli z tym, że samo się nie zrobi i nie mogę udawać, że tego nie widzę. Wymyśliłam mnóstwo fajnych rzeczy na prezenty gwiazdkowe i żyję nadzieją, że uda mi się je zrealizować. Ważne, że wiem, co chcę dać. To już pierwszy krok do sukcesu. Ale więcej nie powiem, bo a nóż znowu Mama zajrzy przy kawie, żeby zobaczyć, co tam córka ostatnio uszyła i wszystko się wyda. Pamiętacie, jak ostatnio przeżywałam, że jadę na weekend do rodziców i mam niespodziankę - pokrowce na taborety i że się zastanawiam, czy się domownikom materiał spodoba? No to wchodzę do domu, jeszcze kurtki nie zdjęłam, jeszcze w butach stoję i z torebką w ręku, a tu otwierają się drzwi od kuchni i Mama mówi: "Sylwuś, bardzo mi się podobają, bardzo, są przepiękne!" Ja oczywiście nie załapałam, że Mama była na blogu, więc pytam, o co chodzi. A Mama zdziwiona: "Jak to? No pokrowce!" Tak to mi się właśnie niespodzianka udała. Ale muszę Wam powiedzieć, że jak założyłam je na taborety, to naprawdę byłam z siebie dumna. Forma idealnie leży, a wzór pięknie komponuje się z kolorami mebli, podłogi, zasłon i ścian. Czyli właściwie ze wszystkim. Rzadko jestem tak zadowolona z tego, co uszyję, dlatego tak się nimi cieszę. Zdjęcia wstawię, tylko oczywiście nie wiem, kiedy.
Bardzo mi miło, że ze mną jesteście, mimo moich długich nieobecności. I serdecznie witam nowych gości. Kawy? Herbaty? Może coś mocniejszego?;) Usiądźcie i rozgośćcie się:)
wygląda jakby mnie tu wcale nie było, ale ja jestem, myślami. W myślach to tak szyję, że nici fruwają i iskry lecą spod maszyny. A w rzeczywistości zajmuję się wszystkim innym. Trochę skurodomowiałam, więcej gotuję, zmywam, piorę, prasuję i sprzątam. Chyba godzę się powoli z tym, że samo się nie zrobi i nie mogę udawać, że tego nie widzę. Wymyśliłam mnóstwo fajnych rzeczy na prezenty gwiazdkowe i żyję nadzieją, że uda mi się je zrealizować. Ważne, że wiem, co chcę dać. To już pierwszy krok do sukcesu. Ale więcej nie powiem, bo a nóż znowu Mama zajrzy przy kawie, żeby zobaczyć, co tam córka ostatnio uszyła i wszystko się wyda. Pamiętacie, jak ostatnio przeżywałam, że jadę na weekend do rodziców i mam niespodziankę - pokrowce na taborety i że się zastanawiam, czy się domownikom materiał spodoba? No to wchodzę do domu, jeszcze kurtki nie zdjęłam, jeszcze w butach stoję i z torebką w ręku, a tu otwierają się drzwi od kuchni i Mama mówi: "Sylwuś, bardzo mi się podobają, bardzo, są przepiękne!" Ja oczywiście nie załapałam, że Mama była na blogu, więc pytam, o co chodzi. A Mama zdziwiona: "Jak to? No pokrowce!" Tak to mi się właśnie niespodzianka udała. Ale muszę Wam powiedzieć, że jak założyłam je na taborety, to naprawdę byłam z siebie dumna. Forma idealnie leży, a wzór pięknie komponuje się z kolorami mebli, podłogi, zasłon i ścian. Czyli właściwie ze wszystkim. Rzadko jestem tak zadowolona z tego, co uszyję, dlatego tak się nimi cieszę. Zdjęcia wstawię, tylko oczywiście nie wiem, kiedy.
Bardzo mi miło, że ze mną jesteście, mimo moich długich nieobecności. I serdecznie witam nowych gości. Kawy? Herbaty? Może coś mocniejszego?;) Usiądźcie i rozgośćcie się:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)