A to przepiękna szkatułka, którą wygrałam w grudniu w candy w Migotkowie. W dniu losowania leżałam w szpitalu i miałam bardzo bolesny zabieg, dlatego nie miałam głowy do tego, żeby sprawdzić wyniki. Kiedy po powrocie do domu weszłam na bloga Słonki i dowiedziałam się, że to właśnie ja wygrałam, popłakałam się. Było mi wtedy bardzo ciężko, fizycznie i psychicznie i ta wygrana sprawiła mi ogromną radość i dodała sił. Szkatułka jest przepiękna, a w niej przepiękne haftowane serduszko. Zobaczcie sami:
16.02.2015
15.02.2015
Haftowane serduszka
W ostatnich dniach tyle się dzieje, że ledwo za tymi zmianami nadążam. Na szczęście po nieprzyjemnych doświadczeniach przyszły i te miłe, za co jestem losowi ogromnie wdzięczna. Oby wszystko się dobrze poukładało i dało trochę spokoju, czego i Wam życzę!
Tymczasem pokażę Wam serduszka, które wyhaftowałam i uszyłam na prezent jeszcze w grudniu. Jestem z nich bardzo zadowolona, bo wyszły takie, jakie chciałam. Obdarowanym osobom było bardzo miło, bo prezent był prawdziwie od serca:) Miałam w planie uszyć więcej takich serduszek, ale siły nie pozwoliły. Teraz, kiedy jestem już zdrowa, nadrabiam zaległości:)
Haft gwiazdki lepiej widać tutaj:
A tu wzorki, które wykorzystałam:
Tymczasem pokażę Wam serduszka, które wyhaftowałam i uszyłam na prezent jeszcze w grudniu. Jestem z nich bardzo zadowolona, bo wyszły takie, jakie chciałam. Obdarowanym osobom było bardzo miło, bo prezent był prawdziwie od serca:) Miałam w planie uszyć więcej takich serduszek, ale siły nie pozwoliły. Teraz, kiedy jestem już zdrowa, nadrabiam zaległości:)
Tutaj zdjęcie w słabszej rozdzielczości, dlatego takie małe. Dopiero po zrzuceniu na komputer zauważyłam, że jest bardzo słabej jakości.
Haft gwiazdki lepiej widać tutaj:
A tu wzorki, które wykorzystałam:
Życzę Wam udanego wieczoru! :)
11.02.2015
Ręce opadają
Dziękuję Wam serdecznie za miłe słowa. Ja też ogromnie się cieszę, że jestem już zdrowa, bo bardzo się wycierpiałam i marzyłam o tym, żeby w końcu wrócić do "normalnego" życia. Wróciłam do pracy, pełna energii i zapału do działania i mnie zwolnili. Tak po prostu, na wejściu. Nie pozostaje mi nic innego, jak poszukać pozytywnych stron tej sytuacji, bo przecież się nie załamię. Skoro wygrałam z tak ciężką chorobą, to jestem w stanie przejść wszystko. Choć oczywiście nie jest mi łatwo.
Postanowiłam m.in. więcej działać szyciowo i wykorzystać czas na rzeczy, na które przez ostatnie pół roku nie miałam zdrowia. Ból nie pozwalał siedzieć przy maszynie, więc zdaje się, że uszyłam tylko jedną zabawkę - małpkę dla Leny. Kotek powstał, kiedy doszłam do sił. Teraz będę więcej szyć i więcej tutaj pisać. Mam w sobie bardzo dużo energii twórczej i gdzieś to muszę wykorzystać;) hehe
Gorąco Was pozdrawiam!
Postanowiłam m.in. więcej działać szyciowo i wykorzystać czas na rzeczy, na które przez ostatnie pół roku nie miałam zdrowia. Ból nie pozwalał siedzieć przy maszynie, więc zdaje się, że uszyłam tylko jedną zabawkę - małpkę dla Leny. Kotek powstał, kiedy doszłam do sił. Teraz będę więcej szyć i więcej tutaj pisać. Mam w sobie bardzo dużo energii twórczej i gdzieś to muszę wykorzystać;) hehe
Gorąco Was pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

