Mój chłopak, widząc ułożone na stoliku w rzędzie gotowe łapki, brzuszki i uszka stwierdził, że wygląda to trochę na warsztat części zamiennych:) Jak się którejś znudzą różowe uszka, to sobie wybierze w kwiatki albo w kratkę. I może tak będzie! Na razie owce nie zgłaszają sprzeciwu. Siedzą sobie wygodnie w koszyku i czekają na nowych właścicieli:)
14.08.2012
Owieczki-Przytuleczki
Przedstawiam Wam rodzinkę pięciu owieczek. Pierwsza powstała na zamówienie, cztery kolejne w ramach treningu;) Mają wysokość od 22 do 19 cm (niektóre nie urosły) ;) Jak w każdej rodzinie powinna się tu znaleźć również czarna owca, ale na razie nie mam dla niej futerka, więc musi poczekać na swoje narodziny.
Mój chłopak, widząc ułożone na stoliku w rzędzie gotowe łapki, brzuszki i uszka stwierdził, że wygląda to trochę na warsztat części zamiennych:) Jak się którejś znudzą różowe uszka, to sobie wybierze w kwiatki albo w kratkę. I może tak będzie! Na razie owce nie zgłaszają sprzeciwu. Siedzą sobie wygodnie w koszyku i czekają na nowych właścicieli:)
Mój chłopak, widząc ułożone na stoliku w rzędzie gotowe łapki, brzuszki i uszka stwierdził, że wygląda to trochę na warsztat części zamiennych:) Jak się którejś znudzą różowe uszka, to sobie wybierze w kwiatki albo w kratkę. I może tak będzie! Na razie owce nie zgłaszają sprzeciwu. Siedzą sobie wygodnie w koszyku i czekają na nowych właścicieli:)
27.07.2012
Jest i słoń:)
Pierwszy słonik Tilda na moim koncie! Myślę, że wyszedł całkiem sympatyczny:) Przyśnił mi się kilka dni temu różowy słoń i postanowiłam uszyć właśnie różowego. Nie wiem, jak to się dzieje, ale w snach albo tuż przed zaśnięciem przychodzi mi do głowy najwięcej pomysłów.
Jest bardzo intensywnie różowy, ale zdjęcia nie oddają w pełni tego koloru. Może poczeka na inną sesję zdjęciową, bardziej profesjonalną. Tymczasem wrzucam kilka jego odsłon:
Jest bardzo intensywnie różowy, ale zdjęcia nie oddają w pełni tego koloru. Może poczeka na inną sesję zdjęciową, bardziej profesjonalną. Tymczasem wrzucam kilka jego odsłon:
13.07.2012
Proszę Państwa oto Miś...:)
Miś został uszyty na prezent dla mojego chłopaka. Jego miś zginął wiele lat temu w tragicznej katastrofie atmosferycznej w szopie, kiedy to podczas pewnego ulewnego deszczu przeciekł dach i zamókł karton, w którym znajdował się miś. I delikatnie mówiąc "zajęła się nim przyroda". Niestety nie dało się go uratować. Wiem tylko, że był bordowy. Pomyślałam sobie, że ukochany miś z dzieciństwa musi mieć swojego małego następcę, który będzie o nim przypominał i "przedłuży ciągłość jego rodu" ;) Siedzi sobie teraz na lodówce i zagląda, co się wokół niego dzieje. A tam moja przeprowadzko-wprowadzka, rewolucje w szafach i... inne fajne rzeczy;)
Nie jest prezentem dla dziecka, dlatego wyjątkowo może mieć oczy z koralików, a nie wyszywane i zawiązałam mu na szyi prezentową kokardkę. Dziecko mogłoby ją "rozmemlać" i zacząć się dławić, a dorosły nie ma zamiaru jej "memlać", więc miś może ją zachować.
Nie jest prezentem dla dziecka, dlatego wyjątkowo może mieć oczy z koralików, a nie wyszywane i zawiązałam mu na szyi prezentową kokardkę. Dziecko mogłoby ją "rozmemlać" i zacząć się dławić, a dorosły nie ma zamiaru jej "memlać", więc miś może ją zachować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)