Hurra! Wreszcie będzie można zobaczyć małą Lenę:))) Urodziła się dokładnie tego dnia, na który był wyznaczony poród:) Ale od początku:
Dzisiaj rano wstałam, jak co dzień o 5:15, wykąpałam się, rozczesuję włosy i słyszę, że dzwoni telefon. Myślę sobie: "Kto mógłby dzwonić o tak wczesnej porze? Jeszcze chyba nikt tak wcześnie do mnie nigdy nie zadzwonił." I nagle zapaliła się w mojej głowie czerwona lampka z napisem "Coś się stało". Nogi mi się ugięły i lecę szukać telefonu. A ten oczywiście zaplątał się gdzieś między kołdrą i kocem, pod którymi śpię i nie mogę go wytrząsnąć. Mamma mija, w końcu jest. Patrzę na wyświetlacz: "Sandra". Sandra to żona mojego brata, oczekująca od dziewięciu miesięcy narodzin ich potomka. A raczej potomczyni albo potomki, bo miała się urodzić dziewczynka:) Odbieram telefon z zapartym tchem i słyszę pełen wzruszenia głos mojego brata: "Nie uwierzysz, co się stało, normalnie nie uwierzysz. Jest już Lenka! I jest taka piękna, normalnie taka piękna, że brak mi słów. Taka malutka, przepiękna Mausi (Mausi to po niemiecku "myszka". Żona brata jest Niemką i rozmawiają po polsku i po niemiecku. A że Mausi to takie ładne zdrobnienie, czasem przemycamy je do polskiego)." Tak się ucieszyłam, że normalnie zapomniałam, że muszę iść suszyć włosy, bo się nie wyrobię do pracy. Siadam, podsuwam sobie wielki kubek herbaty, piję i opowiadam Skarbowi(jakby nie słyszał rozmowy): "Skarbie, jest już Lenka, Boże, wreszcie, przecież Sandra już nie miała sił, tak bardzo bolał ją kręgosłup i taki ciężki był już brzuch i woda jej się zatrzymała w organiźmie i była cała spuchnięta i to bolało..." (jednym słowem trajkoczę bez opamiętania) I na koniec dodaję: "I ona ma podobno czarne włosy, wiesz?" A Skarb na to z na wpół otwartymi oczami: "Dobrze, że skóra biała."
I to jest właśnie męskie podejście:)
10.05.2013
7.05.2013
Zostałam pierwszą ciocią:)
Chciałam Wam powiedzieć, że się strasznie cieszę, że znalazło się kilkoro chętnych na moje Candy i bardzo jestem ciekawa, do kogo trafi moje "dziecię"';) Na razie siedzi na biurku i cierpliwie czeka na "przeprowadzkę".
Dużo się dzieje, dużo się zmienia i staram się za tym wszystkim nadążyć. Byłam na majówce w górach, oczyściłam się ze wszystkiego, co zalegało i ciążyło i wróciłam pełna sił do kolejnego etapu mojego życia. Fajnie jest móc czasem wyłączyć się z tego, co się dzieje, skierować myśli na proste tory i po prostu zwyczajnie odpocząć. Zamknąć oczy i nie musieć się nigdzie spieszyć, gonić, pilnować godziny i stresować się, że nie da się jej rozciągnąć. Dawno nie miałam takiego błogiego spokoju. I chyba dzięki temu zdałam sobie sprawę z tego, jak wygląda moje życie, jak bardzo w nim gonię i o ilu ważnych rzeczach zapominam. I wkurzyłam się sama na siebie, że tak się zapętliłam, że nawet tego wcześniej nie zauważyłam. Tyle rzeczy muszę naprawić...
A kilka dni temu zostałam ciocią, hurra!!! I to nie taką daleką, ale bardzo bliską, bo urodził się mój pierwszy w życiu Siostrzeniec. Jest taki mały, taki piękny i kochany. Widziałam go na razie tylko na zdjęciach i nie mogę się nadziwić, że człowiek może być taki malutki. Takie drobne rączki i nóżki. Jak on później daje radę urosnąć do takiego dużego, dorosłego człowieka. Prawdziwy cud natury. No i bardzo wzruszający widok siostry w roli matki. Trudno jest mi to sobie uzmysłowić, bo niby przez tyle miesięcy wiedziałam, że urodzi dziecko, a jednak jak już się pojawiło, to czuję się jakaś taka zaskoczona. Jakbym myślała, że mnie wcześniej wszyscy nabierają. Dziwne uczucie, co jakiś czas powtarzam sobie: "moja siostra ma syna" i nie mogę w to uwierzyć. A za kilka dni urodzi się moja pierwsza w życiu Bratanica, a miesiąc później druga Siostrzenica. Ale będzie wesoło:) Nie wiem, jak ja to ogarnę:)
Dużo się dzieje, dużo się zmienia i staram się za tym wszystkim nadążyć. Byłam na majówce w górach, oczyściłam się ze wszystkiego, co zalegało i ciążyło i wróciłam pełna sił do kolejnego etapu mojego życia. Fajnie jest móc czasem wyłączyć się z tego, co się dzieje, skierować myśli na proste tory i po prostu zwyczajnie odpocząć. Zamknąć oczy i nie musieć się nigdzie spieszyć, gonić, pilnować godziny i stresować się, że nie da się jej rozciągnąć. Dawno nie miałam takiego błogiego spokoju. I chyba dzięki temu zdałam sobie sprawę z tego, jak wygląda moje życie, jak bardzo w nim gonię i o ilu ważnych rzeczach zapominam. I wkurzyłam się sama na siebie, że tak się zapętliłam, że nawet tego wcześniej nie zauważyłam. Tyle rzeczy muszę naprawić...
A kilka dni temu zostałam ciocią, hurra!!! I to nie taką daleką, ale bardzo bliską, bo urodził się mój pierwszy w życiu Siostrzeniec. Jest taki mały, taki piękny i kochany. Widziałam go na razie tylko na zdjęciach i nie mogę się nadziwić, że człowiek może być taki malutki. Takie drobne rączki i nóżki. Jak on później daje radę urosnąć do takiego dużego, dorosłego człowieka. Prawdziwy cud natury. No i bardzo wzruszający widok siostry w roli matki. Trudno jest mi to sobie uzmysłowić, bo niby przez tyle miesięcy wiedziałam, że urodzi dziecko, a jednak jak już się pojawiło, to czuję się jakaś taka zaskoczona. Jakbym myślała, że mnie wcześniej wszyscy nabierają. Dziwne uczucie, co jakiś czas powtarzam sobie: "moja siostra ma syna" i nie mogę w to uwierzyć. A za kilka dni urodzi się moja pierwsza w życiu Bratanica, a miesiąc później druga Siostrzenica. Ale będzie wesoło:) Nie wiem, jak ja to ogarnę:)
26.04.2013
Zapraszam na moje candy:)
W końcu udało mi się uszyć owieczkę na candy, o którym myślałam od baardzo dawna... Pewnie myślicie, że jestem mega chytrus i niczym się nie dzielę. Ja się chętnie dzielę, tylko nie miałam czym:) Jakoś tak do tej pory wychodziło, że ciągle coś krzyżowało mi plany i owieczka nie mogła powstać. Ale w końcu jest - świeżutka, pachnąca owieczka-przytuleczka. Bardzo się cieszę, że udało się dobrnąć do końca, bo jak się za nią zabierałam, to od początku wiedziałam, że będzie na candy i oczywiście tak się starałam, że jak na złość ciągle coś się nie udawało. Stwierdzam, że nie wyszła idealna, chyba trochę krzywo przyszyłam łapki, ale już nie miałam siły ich pruć. Jeśli mimo to komuś się spodoba, to bardzo gorąco zapraszam do zabawy!
Wystarczy tradycyjnie dołączyć do obserwujących, zamieścić podlinkowany banerek u siebie na blogu i w komentarzach podać adres mailowy i nazwę bloga. A tu zdjęcia maleństwa:
Życzę Wam miłego wieczoru! :)
Wystarczy tradycyjnie dołączyć do obserwujących, zamieścić podlinkowany banerek u siebie na blogu i w komentarzach podać adres mailowy i nazwę bloga. A tu zdjęcia maleństwa:
Życzę Wam miłego wieczoru! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)